Czy też zauważacie, że Boże Narodzenie, nie mówiąc już o urodzinach!, co roku przychodzą szybciej? :) Poczucie, że czas przyspiesza zwiększa się z wiekiem. Okazuje się, że takiemu odczuwaniu upływu czasu sprzyja nuda i rutyna, w jaką popadamy w naszym życiu.
John Wearden, psycholog na Uniwersytecie w Keele w UK, zajmujący się kwestią indywidualnego postrzegania czasu, przeprowadził następujący eksperyment (eksperyment Armagedonu - “the Armageddon experiment”): Podzielił ochotników na dwie grupy: jedna przez parę minut oglądała film Armagedon, druga ten sam czas spędziła w poczekalni, oglądając ściany. Jak można się domyśleć, grupa oglądająca film stwierdziła, że czas zleciał im szybko, podczas, gdy grupa z poczekalni oceniła, że czas się dłużył. Ale kiedy obie grupy zostały poproszone o oszacowanie, ile dokładnie trwało ich zadanie, grupa Armagedonu oceniła, że czas spędzony w kinie był o 10% dłuższy niż oceniła go grupa z poczekalni.
Oszacowanie czasu przez uczestników eksperymentu, wyjaśnia Wearden, było oparte na tym, ile informacji przetworzyli, czy też ile wydarzeń miało miejsce w czasie zadania. Czas w poczekalni się dłużył, ale uczestnicy ocenili, że był krótszy niż w rzeczywistości, bo nie wydarzyło się dla nich nic wartego zapamiętania. Czas na projekcji filmu zleciał szybko, ale był oceniony jako dłuższy, bo uczestnicy przetworzyli dużo nowych informacji.
Wearden doszedł do wniosku, że na odczywanie szybszego upływu czasu ma wpływ fakt, że nasz mózg we wspomnieniach umniejsza znaczenie chwil spędzonych na nudnych czynnościach. We wspomnieniach takie czynności zacierają się, nikną. Jeśli więc rutyny w naszym życiu jest coraz więcej, a nowości coraz mniej, gdy jeden dzień zaczyna przypominać kolejny, a każdy rok upodabnia się do innego, wydaje nam się, że czas ucieka w mgnieniu oka - po prostu nie umiemy odtworzyć, w jaki sposób go spędzilismy. Mózg nasz wyróżnia za to chwile, w których zajmowaliśmy się sprawami dla nas nowymi i ciekawymi. Im więcej więc nowości przeżywalismy, tym bardziej wydaje nam się, że mieliśmy więcej czasu.
Ostatnio w moim życiu sporo się działo, dlatego jestem w stanie potwierdzić tę teorię: parę razy wjeżdzałam, przeprowadzałam się, szukałam pracy, zaczęłam uczyć się sporej ilości nowych rzeczy i mam wrażenie, że ostatnich parę miesięcy jest dla mnie, jak ocean czasu! Autentycznie,wydaje mi się, że czas zagęścił się jakoś wokół mnie… Gorzej, że mam wrażenie, że można się uzależnić od tego poczucia “zagęszczania czasu” w sposób, jaki podobno uzależnić się można od skoków na banji i dawek adrenaliny, która tym skokom towarzyszy… Z jednej więc strony dążę do stabilizacji i spokoju w swoim życiu, ale z drugiej potrzebuję nowych “skoków”…. Coż, pozostaje liczyć, że może nie osiągnęłam jeszcze etapu uzależnienia, bo ile razy można się przeprowadzać??… ;)
Przy pisaniu korzystałam z następująych artykułów: “Time Perception” - Edward WIllett oraz “Teach your brain to stretch time” - Caroline Williams - New Scientists.
[